Chata pod Rysami zimą zamknięta jest na cztery spusty. Pojawienie się na szlakach powyżej schronisk grozi całkiem sporym mandatem, a w razie wypadku delikwent zostanie obciążony niemałymi
Kończą się wszelkie trudności techniczne i sztuczne zabezpieczenia. Szlak prowadzi teraz w górę schodami z kamiennych bloków. Wkrótce ukazuje nam się Schronisko pod Rysami - najwyżej położone schronisko w Tatrach. Warto odwiedzić słynną toaletę, z której można podziwiać piękne widoki na dolinę.
Powiedzmy, że to ostatnia prosta w drodze na Rysy. Szlak ze Schroniska pod Rysami (Chata pod Rysmi) w kierunku przełęczy Waga. Widoczny szczyt to masyw Wysok
taka_sobie1 Re: słowacka chata pod rysami czy mozna płacić w 22.05.07, 21:21 akurat mam doswiadczenie z października 2006,jesli chodzi o płacenie w pln na słowacji, wszedzie słowacy bez problemu szybciutko przeliczaja i nie ma
Rysy, SE vrchol 2473 m. Chata pod Rysmi Vysoké Tatry Slovensko. 0,7 km. 225 m. 1-2 h. ♦ ♦ ♦ . ♦ ♦ ♦ . Nejprve od chaty Popradské pleso přes Žabie plesá do exponovaného úseku Dolinka pod Váhou a dále na Chatu pod Rysmi. Do sedla Váhy a odtud podél exponovaného hřebenu na jihovýchodní vrchol.
Aby zarezerwować konkretny termin wystarczy wysłać do mnie maila na adres kamil.suder@gmail.com lub zadzwonić 663 760 637. Jeśli masz jakieś pytania również możesz śmiało dzwonić/pisać. Licencjonowany Przewodnik Tatrzański zapewnia państwu w wycieczce na Rysy maksimum bezpieczeństwa. Czarny Staw i Morskie Oko widziane z Buli pod
tcOCBb. Szczyrbskie Jezioro – Popradzki Staw – Rozstaje nad Żabim Potokiem – Chata pod Rysami – Przełęcz pod Wagą – Rysy Trasa: Śtrbske Pleso (Szczyrbskie Jezioro) – Trigan (Drygant 1481m – Dolina Mięguszowiecka (Mengusovska Dolina) – Popradske Pleso (Popradzki Staw) – Chata Popradske Pleso 1500m (Schronisko przy Popradzkim Stawie) – Razcestie nad Źabim Potokom 1620m (Rozstaje nad Żabim Potokiem) – Źabia Dolina (Żabia Dolina) – Kotlinka pod Vahou (Kotlina pod Wagą) – Chata pod Rysami 2250m (Schronisko pod Wagą) – Przełęcz pod Wagą 2340m – Kopa nad Vahou (Kopa nad Wagą) – Rysy 2499m / 2503m – Przełęcz pod Wagą 2340m – Chata pod Rysami 2250m (Schronisko pod Wagą) – Kotlinka pod Vahou (Kotlina pod Wagą) – Źabia Dolina (Żabia Dolina) – Razcestie nad Źabim Potokom 1620m (Rozstaje nad Żabim Potokiem) – Dolina Mięguszowiecka – Chata Popradske Pleso 1500m (Schronisko przy Popradzkim Stawie) – Popradske Pleso (stacja linii elektryczki w pobliżu Śtrbskego Plesa) Szlaki: kraj: Słowacja pasmo: Tatry Wysokie Cel: Chata pod Rysami / Przełęcz pod Wagą Rysy Czasy przejść: Łączny czas przejścia trasy: 9 godzin 50 minut Start: Szczyrbskie Jezioro Meta: stacja kolejki elektrycznej Popradzkie Pleso, w pobliżu centrum miasta Szczyrbskie Jezioro . Opis i charakterystyka trasy: Piękny, malowniczy szlak, umożliwiający w dużo bezpieczniejszy i łatwiejszy sposób, w stosunku do Polskiego szlaku z Morskiego Oka, zdobycie najwyższego szczytu naszego kraju – Rys. I właśnie ta względna łatwość, w znacznej mierze przyczynia się do faktu że jest on bardzo popularny wśród turystów, w związku z czym musimy się liczyć ze sporym na nim tłokiem. Jednak jak w przypadku innych tatrzańskich szlaków, z nawiązką wynagradzający nam widokami i emocjami, wszystkie te przywary. Szlak ze wszech miar godny polecenia i wart odwiedzenia. Wędrówkę rozpoczynamy od dotarcia do Szczyrbskiego Jeziora. Natrafimy tam na biegnący wokół niego czerwony szlak. Wybieramy kierunek prowadzący do Popradzkiego Stawu (Popradske Pleso) przez Dolinę Mięguszowiecką. Początkowo szlak będzie nas wiódł przez kilka minut wokół jeziora, by po chwili skręcić w prawo, przechodząc obok przystanku autobusowego TEŹ, dalej przez szosę w kierunku lasu. Chwilę potem przeprowadzi nas przez kolejną drogę, następnie zakręci w górę w gęstszy las świerkowy. Czeka nas teraz 30 minutowy odcinek, na którym szlak stopniowo będzie się wznosił wyprowadzając nas na szczyt Trigan (Drygant 1481 m Szczyt jest w pełni zalesiony. Kilka minut później, dotrzemy do rozwidlenia szlaków. Od naszego czerwonego szlaku, w prawo odchodzi, zaczynający się tutaj szlak zielony. Szlak ten ma charakter łącznikowy, w przeciwieństwie do szlaku czerwonego sprowadza do dna Doliny Mięguszowieckiej, wiodąc wprost do Popradzkigo Stawu ( Popradske Pleso). Szlak czerwony natomiast wiedzie głównie ponad dnem doliny, morenowym grzbietem, oddzielającym Dolinę Mięguszowiecką od Młynickiej Doliny, a dalej trawersując zbocza Baszt. Czasowo oba odcinki wypadają podobnie. Jeśli kontynuujemy trasę szlakiem czerwonym po około godzinie i 15 minutach, licząc od szczytu Trigana (łącznie od Szczyrbskiego Jeziora 1 godzina 45 minut), powinniśmy dotrzeć w rejon Popradzkiego Stawu. W miejscu tym zbiega się kilka szlaków. Wspomniany zielony (kończący się nad stawem), niebieski, oraz zaczynający się tutaj krótki żółty szlak, prowadzący do Symbolicznego Cmentarza Ofiar Gór pod Osterwą. W odległości kilkudziesięciu metrów zobaczymy charakterystyczny budynek schroniska przy Popradzkim Stawie (1500 m Warto tam na chwilę zaglądnąć i odpocząć, przed dalszą drogą. Ze schroniska wracamy z powrotem w rejon węzła szlaków. Tutaj włączamy się w szlak niebieski, kierując się w głąb Mięguszowieckiej Doliny, (docelowo znaki opisują szlak na Rysy). Do ciekawostek należy, że w rejonie węzła szlaków, w pobliżu schroniska nad Popradzkim Stawem natrafimy na niewielkie drewniane zadaszenie, pod którym zgromadzono, przygotowane do transportu pakuny. Chętni mogą za symboliczną gratyfikacją wynieść, wybraną przez siebie część ładunku do Schroniska pod Wagą (Chaty pod Rysami). W zamian mogą spodziewać się pysznej herbaty, lub kawy, oraz posiłku. Chata pod Rysami jest to jedno z nielicznych wysokogórskich schronisk, gdzie do dnia dzisiejszego, większość zaopatrzenia wynoszona jest na plecach nosiczy. Do dodatkowych ciekawostek należy też że każdego roku, organizowane są tutaj zawody nosiczy, noszące nazwę – Šerpa Rallye. Rekordowy ładunek wyniesiony do Tatrzańskigo schroniska wynosił 270 kg, wynik ten należy do nosicza Laco Kulanga, który był równocześnie hatarem schroniska pod Łomnicą. Natomiast rekordowy wynik ładunku wyniesionego do Chaty pod Rysami, wynosi 116 kg, a rekordowy czas podejścia z ładunkiem wynoszącym 60 kg do Chaty pod Rysami, ze schroniska nad Popradzkim Stawem wyniósł nieco ponad godzinę. Wyruszając z nad Popradzkiego Stawu, poruszać będziemy się głównie rzadkim, niskim, świerkowym lasem, oraz wśród coraz liczniejszych kosówek, ponad którymi, prześwitywać będą potężne turnie, szczytów otaczających dno doliny. Szlak stopniowo, lecz nieustannie, będzie się wznosił. Po około 35 minutach od opuszczenia stawu, docieramy do drewnianego mostka nad Żabim Potokiem (Razcestie nad Źabim Potokom 1620 m Tuż za nim natrafimy na czerwony, skręcający w prawo szlak, za którym podążając dotrzemy aż na Rysy. Szlak od razu ostro wyrywa do góry, prowadząc nas zakosami, wąską ścieżką, pomiędzy potężnymi blokami skalnymi, porośniętymi częściowo kosodrzewiną. Po około 40 minutach wyprowadzi on nas na próg Żabiej Doliny Mięguszowieckiej. …w drodze na Przełęcz pod Wagą Po około 15 / 20 minutach dotrzemy do wąskiego wcięcia w skalnym bloku, zza którego można wyjść na krawędź Wielkiego Mięguszowieckiego Żabiego Stawu (1919 m Kontynuując podejście za czarownymi znakami, zbliżając się do szczytu ostatniego skalnego progu, warto rozejrzeć się dokoła. Szczególnie imponująco wygląda w tym miejscu górna – zachodnia część Doliny Mięguszowieckiej, oraz Doliny Szataniej. Zbliżając się do stawu, otworzy się przed nami wyjątkowy widok na wypełnioną rumoszem skalnym dolinę, gdzie pomiędzy skałami można dostrzec zarys dalszego przebieg szlaku. Idąc dalej, docierając do kulminacji doliny, zobaczymy niewielki schron pod dużym skalnym blokiem. Patrząc na zachód zobaczymy, ograniczający panoramę, Wołowiec Mięguszowiecki z eksponowaną południową granią. Ścieżka nadal lawirując pośród skał, trawersując piarżyska, stopniowo wznosząc się ponad lustrem stawu, wyprowadza nas do Dolinki Pod Żabim Koniem, by następnie trawersując południowe żebro Rys wzdłuż, wyprowadzić nas początek Doliny pod Wagą (Kotlinka pod Vahou). Przed nami teraz stosunkowo krótki odcinek, gdzie poruszać będziemy się po mocno nachylonych płytach. Odcinek ten został w całości ubezpieczony za pomocą łańcuchów i kilku klamer. Generalnie urzeźbienie tego odcinka stwarza wystarczająco dużo pewnych chwytów, aby nie musieć korzystać z dodatkowej asekuracji, jednak po deszczu, lub podczas oblodzenia, gdy płyty są śliskie, mogą one się okazać bardzo przydatne. zdjęcia od lewej: autor w drodze na Przełęcz pod Wagą / Przełęcz pod Wagą 2340m – autor zdjęcia ToSter Kilkadziesiąt metrów powyżej, ścieżka znów się rozszerza, a przed nami ostatni odcinek w kierunku schroniska, który pokonujemy po głazach. Przed nami wyłoni się charakterystyczny budynek chaty pod Rysami (obecnie może on być już w znacznej mierze zmieniony) usytuowany pod ścianą przełęczy Waga. Jest to najwyżej położone schronisko Tatrzańskie – 2250 m Działa ono w okresie od do czyli generalnie w okresie otwarcia szlaków powyżej schronisk w Tatrach Słowackich ( Sam budynek schroniska, ze względu na swoje usytuowanie był wielokrotnie uszkadzany przez lawiny, na których drodze stoi. W 2000, oraz 2001 roku został bardzo uszkodzony, jednak dzięki zaangażowaniu w sprawę wielu ludzi z górskiego środowiska, klubów górskich, oraz przede wszystkim uporu wieloletniego hatara obiektu Viktora Beranka (jest hatarem tego obiektu od 1979 roku), zostało ono wyremontowane, nadal służąc turystą. Nie zmieniało to jednak sytuacji związanej z niebezpieczną lokalizacją i ciągłym narażeniem obiektu na kolejne ciosy ze strony lawin. W związku z tym po długich debatach, oraz problemach legislacyjno – finansowych, wiosną bieżącego 2010 roku, zapadła ostateczna decyzja o przebudowie obiektu. W związku z czym schronisko zostało wyłączone z użytkowania na najbliższe dwa lata. Pierwotnie planowano całkowitą re lokalizację obiektu, jego nowe położenie miało się znajdować powyżej obecnego, na bezpiecznej przełęczy Waga. Jednak ze względu na czas jaki byłby potrzebny do załatwienia procedur związanych z nabyciem prawa własności gruntu pod budowę, oraz szybko zbliżający się ostateczny termin wykorzystania dotacji ministerialnej na budowę, zdecydowano się na rozwiązanie kompromisowe. Postanowiono wybudować nowy, obiekt w zarysie powiększonych fundamentów starego schroniska. Nowy obiekt został znacznie powiększony, oraz wzmocniony, aby sprostać niebezpieczeństwu związanemu z corocznym naporem lawin. zdjęcia od lewej: stary, nieistniejący już budynek „Chaty pod Rysami” – 1995 rok / nowy budynek, obecnie eksploatowanej „Chaty pod Rysami” – autor zdjęcia: Milan Bališin W schronisku ma powstało pełno wartościowe piętro mieszkalne dla nocujących turystów. Jak wieści niosą rzeczą nie zmienioną ma pozostać, legendarna już toaleta dla turystów, zawieszona nad skałą. Obecnie na przełęczy funkcjonuje, w okresie otwarcia szlaku, jedynie bufet, nie możliwości nocowania. Należy wziąć to pod uwagę planując wycieczkę. Stary obiekt słynął z rewelacyjnej górskiej atmosfery, pysznej „kapustovej polievki”, obecnie niektórych z tych dań można spróbować w bufecie. Jedną z kultowych atrakcji „Chaty pod Rysami” jest wygódka zawieszona na urwiskiem, autor zdjęć – ToSter Z rejonu schroniska ruszamy ścieżką pomiędzy rumoszem skalnym w kierunku widocznego ponad nim siodła Przełęczy pod Wagą. Dotarcie tam zajmie nam około 10 /15 minut. Ostatni fragment pokonujemy po głazach i występach skalnych. Z siodła (2340 m roztacza się piękny widok na Ganek i Galerię Gankową. Dalej szlak skręca w lewo, wzdłuż skalnego grzbietu, prowadząc zakosami po dość szerokich, łagodnie nachylonych zboczach. Doprowadza nas ona do krawędzi Dolinki Pod Żabim Koniem, dalej na wprost na skalny, zwornikowy północno – zachodni szczyt Rysów. Dotarcie do tego miejsca ze schroniska powinno nam zająć nie więcej niż 45 minut. zdjęcia od lewej: autor w drodze z Przełęczy pod Wagą na Rysy / widok ze szczytu Rys na polską stronę, w dole widoczny Czarny Staw pod Rysami i dalej Morskie Oko – autor zdjęcia Milan Bališin Chwilę potem wąską, prowadzącą wśród skał ścieżką, docieramy do miejsca gdzie możemy wybrać, który z wierzchołków Rys odwiedzimy. W prawo prowadzi ścieżka na Słowacki, południowy wierzchołek Rys, który jest wyższy od polskiego – 2503 m W lewo zaś na północno-zachodni szczyt Polsko-Słowacki Rys, jego wysokość wynosi 2499 m Ten ostatni, jest szczególnie ludnie odwiedzany przez turystów. W sezonie letnim możemy spodziewać się że będzie on w znacznej mierze zatłoczony, gdyż to na nim spotykają się dwa szlaki, ten którym przyszliśmy, oraz polski szlak prowadzący z Morskiego Oka. Przez wierzchołek przebiega granica państwowa, oraz funkcjonuje na nim turystyczne przejście graniczne. W 2007 roku przejście to zostało zlikwidowane, a granica na mocy porozumienia z Schengen otwarta. Widok ze szczytu Rys wynagradza nam wszystkie poniesione trudy i na stałe wpisze się w naszą pamięć. Podczas dobrej pogody obejmuje on swym zakresem większość Tatr Polskich i Słowackich, od Krywania po Tatry Bielskie. Wyjątkowe wrażenie robi imponujący masyw Mięguszowieckich i Wysokiej. Patrząc na stronę słowacką w dole zobaczymy tafle Żabich Stawów, Dolinę Białej Wody, oraz Litworowy Staw. Patrząc w kierunku polski, zobaczymy w dole lustro ciemnych wód Czarnego Stawu pod Rysami, oraz Morskiego Oka. Przy dobrej widoczności zdarza się że widać odległy o 90 km Kraków. zdjęcia od lewej: autor na Słowackim szczycie Rys 2503m / Rysy widziane od Polskiej strony Z wierzchołka wracamy tą samą drogą którą przyszliśmy, w kierunku Chaty Pod Wagą. Po dotarciu do niej, podążamy w dół czerwonym szlakiem do Rozstai nad Żabim Potokiem. W Dolinie Mięguszowieckiej, ponownie włączamy się w niebieski szlak, wracając nad Popradzki Staw. Zejście z Rys do Popradzkiego Stawu (bez wliczenia ewentualnego czasu spędzonego w bufecie) powinno nam zająć około 2 godzin 55 minut. Przy Popradzkim Stawie musimy zdecydować się jaki wariant zejścia będzie nam bardziej odpowiadał. Do wyboru mamy szlak czerwony którym się tu dostaliśmy, lub szlak niebieski. Właśnie ten ostatni, proponuję, aby nie musieć powtarzać tych samych dróg. Szlak sprowadzi nas płajem, wzdłuż dna Doliny Mięguszowieckiej do stacji elektryczki Popradske Pleso, skąd możemy dostać się w wybranym kierunku. Zejście szlakiem niebieskim zajmie nam około 1 godziny 10 minut. Dostępność trasy: Trasa niezbyt wymagająca techniczne, jednak stosunkowo długa, częściowo o charakterze wysokogórskim, jako taka wymaga więc dobrego przygotowania kondycyjnego. Dostępna jak wszystkie szlaki powyżej linii schronisk w Słowackich Tatrach, w okresie od Podczas planowania wyjścia należy liczyć się z faktem że obecnie schronisko pod Rysami, jest nieczynne, w związku z prowadzoną przebudową obiektu. Oznacza to że najbliższe miejsce w którym możemy liczyć na schronienie i nocleg, znajduję się przy Popradzkim Stawie. Przydatne informacje turystyczne Ze względu na fakt że akcje ratunkowe, oraz jakakolwiek forma pomocy medycznej w górach jest na Słowacji płatna – wskazane jest aby przed wyjazdem w Tatry Słowackie wykupić dla siebie i rodziny dodatkowe ubezpieczenie pokrywające w razie nieszczęśliwego wypadku, koszty akcji, w przeciwnym przypadku może nas spotkać przykra niespodzianka, gdy zostaniemy poproszeni o uiszczenie rachunku za taką akcję. Rachunku który może być bardzo wysoki. Dlatego zachęcam do jej wykupu. Większość z towarzystw ubezpieczeniowych oferuje tego typu usługę, należy jednak zwrócić uwagę na realną wysokość do jakiej towarzystwo ubezpieczeniowe zgadza się pokryć koszt udzielenia nam pomocy, oraz w jakiego typu działalności górskiej jest ona ważna. Sam korzystam ze sprawdzonego przeze mnie towarzystwa ubezpieczeniowego Elvia. Oferują oni bardzo atrakcyjną cenę za ubezpieczenie, oraz elastyczność warunków w zależności od rodzaju działalności w górach, wszystkie formalności można załatwić w kilka minut w sieci, a polisa jest ważna niezwłocznie po dokonaniu i zarejestrowaniu przelewu, od dnia przez nas wskazanego. Polisę można wykupić nawet na jeden dzień, a gwarantowany w niej dodatkowy pakiet usług, w tym ubezpieczenie bagażu, sprawia że jest ona dobrą propozycją dla ludzi aktywnych. Elvia: Ostrzeżenia: Przed wybraniem się na wycieczkę, należy pamiętać o sprawdzeniu prognozy pogody. Należy unikać przebywanie na otwartych skalnych graniach podczas załamania pogody, w razie jego wystąpienia, jak najszybciej zawrócić. Po opadach deszczu, lub wystąpienia przymrozków, szlak może miejscami być niebezpieczny, wskazana jest wówczas wzmożona uwaga. Ze względu na dużą deniwelację, zawsze należy pamiętać o zabraniu dodatkowej ciepłej odzieży, oraz odzieży przeciwdeszczowej. Bacząc na popularność szlaku, w miejscach eksponowanych, oraz o wyższym stopniu trudności, można natrafić na korki, gdzie niebezpieczeństwem są sami niewłaściwie zachowujący się turyści, dlatego zalecam zachowanie wzmożonej czujności na tych odcinkach. . Przydatne linki: Słowacki Park Narodowy Tatry Wysokie – TANAP: Słowackie Tatrzańskie Pogotowie Ratunkowe: Strona główna elektrycznej kolejki międzymiastowej (Elektryćka): Strona miasta Wysokie Tatry: Strona Schroniska – Chata pod Rysami: Strona Schroniska nad Popradzkim Jeziorem: Ważne telefony: Horska Służba (Słowackie Górskie Pogotowie Ratownicze) – 18 300 . opis trasy: Szczyrbskie Jezioro – Popradzki Staw – Rozstaje nad Żabim Potokiem – Chata pod Rysami – Przełęcz pod Wagą – Rysy ilość stron: 1 / aktualizacja: / opracowanie: Sebastian Nikiel Informacja: autor dokłada wszelkich starań aby opis danej trasy był jak najbardziej wiarygodny i szczegółowy, przy czy nie ponosi odpowiedzialności za zmiany danych zawartych w opisie, to jest dostępności punktów gastronomiczny, kolejek, typu i jakości oznakowania szlaków oraz ich przebiegu i tym podobnych, jak i skutków złej oceny własnych umiejętności i przygotowania fizycznego, oraz zmian charakterystyki szlaku ze względu na panujące warunki pogodowe. Informacje prawne: cytaty i informacje o opisywanych obiektach, lub miejscach, wykorzystano w opracowaniu zgodnie z art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jako ograniczenie majątkowych praw autorskich na rzecz dozwolonego użytku, zgodnie z nowelizacją rzeczowej ustawy z 2015 roku, wyłącznie w celu prezentacji i szerszego omówienia poruszanych wątków, pozostających w związku z jego głównym tematem. Prawa autorskie – można wykorzystywać nieodpłatnie wyłącznie w zastosowaniach niekomercyjnych, oraz z uznaniem i zachowaniem autorstwa, zgodnie z licencją Creative Common – / Copyright – can be obtained in a non-commercial manner and with the recognition and behavior made, in accordance with the license under the Creative Common license –
ISO9001 Certified We now have the official approval of the meteoblue quality management system. ISO9001:2015 certification confirms that the meteoblue data and services conform to high industry standards. Brzegi: Morskie Oko - Rysy Brzegi: Zakopane Morskie oko Brzegi: Dolina Pięciu Stawów Polskich - Przedni Staw, Zakopane Szczyrbskie Jezioro: Štrbské Pleso Szczyrbskie Jezioro: Štrbské Pleso I Szczyrbskie Jezioro: Štrbské Pleso Powiat Poprad: Lomnický štít 2634 m Powiat Poprad › Południowy wschód Powiat Poprad: Nový Smokovec Więcej danych pogodowych
Poniedziałek, 30 czerwca 2014 (12:33) Korona Gór Polski zdobyta. Uczestnicy projektu "Niepełnosprawni w górach - Razem na szczyty", realizowanego przez Fundację Jaśka Meli Poza Horyzonty, wyszli w sobotę na najwyższy szczyt Polski: Rysy. Spełnili w ten sposób marzenie zdobycia najwyższych wierzchołków wszystkich pasm górskich w naszym kraju. Cała dziesiątka niepełnosprawnych uczestników wyprawy wyszła do Chaty pod Rysami, dwie osoby na przełęcz Waga, a szóstka na sam szczyt Rysów. Ten projekt zaplanowali sobie niespełna 3 lata temu. Swoją akcją pokazali, że osoby niepełnosprawne mają pełne prawo przeżyć przygodę, zdobywać szczyty, poszerzać granice swoich możliwości. Na początku wydawało się, że sukcesem będzie jeśli w projekcie weźmie udział kilkadziesiąt osób. W sumie uczestniczyło w nim około 300. Jak sami piszą na stronie internetowej projektu, "chcieli udowodnić, że ograniczenia jakie się przypisuje osobom niepełnosprawnym, rodzą się w naszych umysłach – głowach ludzi, którym fizycznie nic nie brakuje". W pełni im się to udało. W miniony weekend, kilkadziesiąt osób z niepełnosprawnościami, wraz z wolontariuszami i przewodnikami górskimi przyjechało w Tatry. Dziesiątka poszła na Rysy, pozostali do Morskiego Oka, czy na Szpiglasowy Wierch. W wyprawie towarzyszyli im reporterzy RMF FM Maciej Pałahicki i Grzegorz Jasiński. Posłuchajcie, jak grupa szturmowa w niedzielny poranek wspominała to czego dokonała. Grzegorz Jasiński: Mamy piękny dzień, dalej pogoda znakomita, humory dopisują. Wszyscy, którzy się wybrali wyszli bardzo wysoko - niektórzy wyszli na sam szczyt. Jakie macie wrażenia, już po przespanej nocy, po tym, co wczoraj osiągnęliście? Marcin Bojarski: Wciąż nie mogę wyjść, mówiąc szczerze, ze zdziwienia, że tak naprawdę się udało, że tam byłem i chyba jeszcze kilka dni minie zanim tak naprawdę dojdę do siebie i dojdzie do mnie, że tak - to jest fakt - zdobyłem Rżanek: Niesamowite. Byliśmy na szczycie Polski, ciężki dzień, myślałem, żeby może lepiej zawrócić, ale mimo tych myśli udało się iść do przodu, z wejściem, z zejściem. To wszystko się udało, więc wielka to dla nas satysfakcja. Romku, jak było? Ciężko?Roman Drobniak: Dla mnie nie było ciężko, ale myślałem, że nie wejdę, bo był limit czasowy i bałem się, że nie zdążymy dotrzeć na szczyt, ale wszystko się udało znakomicie. W ostatniej chwili wtargaliśmy się i sukces był ogromny, naprawdę. Paweł, a dla Ciebie co było najtrudniejsze?Paweł Miąsik: Chyba wspinanie się po śniegu, ale dawało to też dużo satysfakcji, natomiast zjeżdżanie po śniegu było czymś niesamowicie przyjemnym. A tak ogólnie, teraz zmęczony jestem, ale naprawdę szczęśliwy, że wszedłem na te Rysy i było to naprawdę niesamowite przeżycie i tak pod względem czysto sportowym, jak i tutaj wśród nas osoby, które też wyszły bardzo wysoko, ale nie wyszły na sam szczyt i dla nich pewnie najtrudniejsze jest to, że nie byli na tym szczycie, choć byli imponująco wysoko. Edyta, ten moment kiedy podjęłaś decyzję, że jednak trzeba w pewnym momencie powiedzieć sobie dość?Edyta Karolczak: Nie było to łatwy moment, ale oczywiście podejście samo pod chatę na Rysy było dość ciężkie. Ja już szłam z Grzesiem i z Dzikiem i już w tym momencie, jak podchodziliśmy powiedziałam "nie, wyżej nie wchodzę", bo już dla mnie było za trudno i jeszcze trzeba niestety zejść. Trzeba mieć dużo siły fizycznej, żeby zejść, zwłaszcza po śniegu, co wszystkich nas tutaj bardzo obciążyło i spowolniło przede wszystkim. Niestety trzeba sobie w pewnym momencie samemu tak powiedzieć "idę albo nie" i podjąć taką decyzję. Myślę, że to była bardzo dobra decyzja. Wejście na 2250 m to i tak jest bardzo dużo. Jak dla mnie to jest najwyższy szczyt, na który wyszłam i myślę, że wejdę sobie na Rysy. Co prawda podzielę trasę na dwa dni, żeby wejść do chaty pod Rysami, a później sobie spokojnie drugi dzień Rysy i zejście i takimi etapami jest to możliwe dla osoby niepełnosprawnej. To jest oczywiście ten najtrudniejszy, ale też najważniejszy moment, żeby powiedzieć sobie w odpowiednim momencie "dość, to jest musimy pamiętać o zejściu." Przypomnijmy schodziliśmy dłużej niż wchodziliśmy w górę, więc to zejście rzeczywiście nie było łatwe. Magda ja obserwowałem Twoje zmaganie się z decyzją, też wyszłaś bardzo wysoko, ale w pewnym momencie trzeba było powiedzieć tak. Ciebie ktoś zmusił? Czy przypadkiem ja Ciebie zmusiłem?Magda Orłoś: Nie, mam taki niedosyt, na pewno kiedyś wrócę i zdobędę ten a Ty jak oceniasz ten moment w którym doszedłeś na przełęcz? Mateusz Wojciechowski: Myślę, że właśnie jeśli chodzi o takie momenty, w których trzeba powiedzieć sobie dość, to właściwie nie miałem takiego momentu, tylko cały czas chciałem spróbować. Mimo, że od schroniska była godzina na szczyt i została nam tylko właściwie godzina, wiedziałem, że tego nie zrobię w godzinę, ale mimo wszystko nie chciałem rezygnować. Bo co byłoby gdyby się udało? I wolałem spróbować. Doszedłem tylko na Wagę, na przełęcz i nie dałem rady czasowo więcej, ale myślę, że jakbym miał jeszcze co najmniej półtorej godziny to mógłbym spróbować wejść tam. Najtrudniejsze momenty to był zdecydowanie powiedzieć o tym, że Mateusz wywoływał rzeczywiście bardzo duże wrażenie na wszystkich przechodzących turystach, którzy też mieli swoje trudne chwile. Ale widząc Mateusza sami nabierali sił i podziwu dla jego samozaparcia, dla umiejętności, dla odwagi też, powiedzmy sobie szczerze. Jest wśród nas też Wojtek, jest tutaj wolontariuszem to też jest niesamowita rola, ponieważ wolontariusze też chcą wejść na szczyt, ale ponieważ opiekują się swoimi podopiecznymi, więc są z nimi, zostają z nimi. Wojtek razem z Krzysiem wyszedł też na przełęcz i też jest z siebie dumny. Wojciech Makarewicz: Może rzeczywiście część uczestników czuje niedosyt, ale niemniej jednak odpowiedzialność to są rzeczy priorytetowe i naprawdę ludzie nie zdają sobie sprawy z zagrożeń i czasami lepiej sobie odpuścić i tak jak mówi Edyta spróbować w późniejszym terminie, czy jak będą dogodniejsze warunki. Na pewno są szanse, ci ludzie po prostu mają szanse i oni wejdą, a przede wszystkim wiara powoduje to, że mają ten optymizm, że uczestniczą w tym projekcie na pewno doda im siły i na pewno wrócą. Tym bardziej, że to nie koniec tego tak. My sobie tu siedzimy w tym schronisku Na Głodówce we wspaniałym miejscu, z fenomenalną panoramą na Tatry. Jesteśmy wszyscy po śniadaniu. Na zewnątrz nie możemy rozmawiać bo jest wiatr. Jeszcze Pawła chciałem zapytać, byłeś na szczycie. Jakie są twoje wrażenia po tym wszystkim co tu było mówione. Paweł Zieliński: Ja dzisiaj czuję, że żyję, chociaż boli mnie lewe kolano. Także to są takie fizyczne wymiary tego co się wczoraj wydarzyło. Ogólnie jestem bardzo zadowolony, bo to było moje małe marzenie zdobyć Rysy i być w Tatrach, tak że na pewno jestem wdzięczny organizatorom projektu "Razem na Szczyty", że mogłem być uczestnikiem całego projektu i brać udział w kilku wejściach w górki i Tatrom jestem wdzięczny, że mnie ugościły i pozwoliły mi wejść, zejść i dzięki wszystkim. Słuchajcie na koniec jeszcze porozmawiajmy chwilę o zwątpieniach i o takich momentach kryzysu. Jak wspominacie ten wczorajszy dzień? Tych kryzysów było dużo?Marcin Bojarski: W moim przypadku tych kryzysów było bardzo dużo i to naprawdę była tytaniczna praca wolontariuszy, żeby nam wszystkim udało się wyjść tak wysoko jak się udało i ja doskonale wiem, że tym razem gdyby nie obecność wolontariusza nie dałbym rady. Ja gdzieś zwątpiłbym, po drodze zatrzymał się, a tak udało się i ten szczyt to nie jest mój wysiłek. To jest wysiłek wszystkich, tak naprawdę nas wszystkich, że tam Orłoś: Też miałam kryzys właśnie po wejściu z tego schroniska, ale to mi się wszystko nazbierało. Wiadomo, nie zdobyłam szczytu, ale tak naprawdę też się czuję jakbym dwa razy te Rysy zdobyła. Bo to było tyle wysiłku, tak samo jak Edyta. Nam może nie było najciężej, ale to nie znaczy, że było łatwo. Wejście po tym śniegu, gdzie te nogi się tak rozjeżdżały. Edycie też było źle, Mateuszowi tak samo było bardzo ciężko. Mnie też, bo ja nie widziałam, gdzie te nogi stawiam. Nogi ciągle jechały. Właśnie jak wychodziłam już później w dół, gdzie w schronisku przesiedzieliśmy koło godziny, jak to wszystko opadło i jak wyszłam, to później był taki mały kryzys. Potem jednak było już coraz lepiej, tak że jestem też mega szczęśliwa, że doszłam tak wysoko. Mateusz Wojciechowski: Myślę, że wszyscy, którzy nie weszli, nie dali rady wejść na sam szczyt ich walka i tak się jeszcze nie skończyła. A Rysy to tylko góra, na którą można jeszcze wejść i myślę, że osoba niepełnosprawna może bez problemu wejść na taką górę w jeden dzień. Ja podejmę się tego wyzwania i może nawet chciałbym jeszcze raz w śniegu sobie coś Karolczyk: Moje pierwsze zwątpienie było, gdy przeszliśmy jeziorko i stanęliśmy pod ścianą ze śniegu i ubieranie się w uprzęże, kaski, liny - to całe szkolenie z wiązania węzłów i tu już od razu powiedziałam "Matko, nie wejdę", z czego Ania Kwinta "Nie, Edi dasz radę, podprowadzę Cię, pójdę z Tobą" i faktycznie dałyśmy obie radę. Ten śnieg był już najtrudniejszym momentem. tam, gdzie trzeba wspinać się, iść po łańcuchach, to nie jest powiedzmy sobie szczerze, że do schroniska, do Chaty pod Rysami, wszystkie najważniejsze trudności zdołaliście pokonać. Także potem już droga jest łatwiejsza, ale czasem brakuje tej godziny, żeby w odpowiednim momencie powiedzieć sobie "schodzimy" i wrócić. Wróciliśmy do domu całkiem późno, to była wyprawa, która trwała od 7 rano do właściwie godziny 21 tak naprawdę. Wielkie dziesiątce niepełnosprawnych uczestników wyprawy byli jeszcze Anna Górecka, która wyszła na sam szczyt i Krzysztof Kurowski, który wszedł na przełęcz Waga.
Chata pod Rysami... Położona w samym centrum Tatr... Dookoła wielkie szczyty i masy granitu... Osobiście, Chata pod Rysami kojarzyć mi się będzie zawsze (ale chyba nie tylko mi) z urokliwą tamtejszą, zawieszoną nad przepaścią i kolorową sławojką. Chata pod Rysami... Najwyżej położone schronisko w całych Tatrach, wielokrotnie niszczone przez lecące nieopodal lawiny, otwarte jedynie w sezonie letnim. Nie prowadzi tu żadna droga jezdna, a schronisko zaopatrywane jest przez tragarzy (nosiczów). Woda pochodzi głównie ze stopionego śniegu (a także z pobliskiego strumyka). Kiedyś planowano budowę tutaj dużego, ekskluzywnego hotelu. Ostatecznie koncepcję tą porzucono. Stąd już „rzut beretem” na Rysy. Po przeciwnej stronie na tej grani znajduje się Wysoka. Jest to szczyt mający dwa wierzchołki (2547 m i 2560 m Poprowadzono tu masę dróg taternickich. Nie poprowadzono natomiast tędy żadnego szlaku turystycznego. Osiągnięcie szczytu w towarzystwie wykwalifikowanego przewodnika jest możliwe, ale droga do łatwych nie należy. Na temat Wysokiej pisał sam Tytus Chałubiński: „Stąd jednocześnie i grupę Gierlachu i szczególniej Krywania doskonale opatrzysz, nie mówiąc już o zachodnich szczytach. Jeden tylko zarzut można zrobić temu punktowi, że z niego nie widzisz Wysokiej, bo ona istotnie każdej panoramie tatrzańskiej nadaje szczególny wdzięk wykwintnymi swoimi kształty”. zdjęcie z bazy zdjęć PG, Widok z Turni nad Rohatką - Wysoka i Rysy Trzymając się jednak tematu i otoczenia schroniska, w kierunku północnym rozciąga się także potężna Kotlinka pod Żabim Koniem. Górują tu Żabi Koń i Żabia Wieża. Nieco „na tyłach” Chaty pod Rysami prezentuje się Tyłkowa Turniczka (2345 m - od nazwiska jednego z najlepszych przewodników tatrzańskich – Wojciecha Tyłka-Suleję (1870-1916). Z Chaty pod Rysami i Żabiej Dolinki stosunkowo blisko do sąsiadującej Hińczowej Doliny, której centralnym punktem jest Wielki Hińczowy Staw. Jest największym i najgłębszym stawem w słowackiej części Tatr. Znajduje się na wysokości 1945 m Wielki Hińczowy Staw, widok z Koprowego Wierchu. W tle Wysoka i Gerlach / fot. Jerzy Opioła W sąsiadującej poniżej Dolinie Szataniej leży Mały Hińczowy Staw. Samo otoczenie Hińczowych Stawów – obu, to szczyty, górskie widoki, „uczta dla duszy”. Znajduje się tu kilka ścieżek podejściowych dla taterników aspirujących aby finalnie zdobyć np. Wołowiec Mięguszowiecki, Wołowcową Przełęcz, Hińczową Turnię, Mięguszowiecki Szczyt Czarny, sam „Mięgusz”. Można też tędy dostać się na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, choć oficjalnie żadnego szlaku tu nie ma. Poprowadzono natomiast tędy szlak (po przeciwnej co prawda stronie), poprzez Wyżnią Koprową Przełęcz na Koprowy Wierch. Koprowy Wierch (2363 m - słynie z rozległych widoków. Wytyczona ścieżka nie nastręcza wielu problemów. Wierzchołek od dawien dawna odwiedzany był przez koziarzy. Uwaga! Zimą, w rejonie tym (chodzi o całą Dolinę Hińczową) często dochodzi do lawin. Choć z drugiej strony, nie ma się co dziwić. Biorąc pod uwagę ilość wysokich szczytów i całe otoczenie – gdzie mają one „latać” jak nie tutaj właśnie... {youtube}WSuIw5tko-Y{/youtube}{youtube}Awbg_PmngTY{/youtube}{youtube}FZVOtXfY51s{/youtube} Bartek Michalak Źródła: , ,Tatry Słowackie - PRZEWODNIK, Józef Nyka, Latchorzew 2002,Najpiękniejsze szczyty tatrzańskie, Janusz Kurczab, Marek Wołoszyński, Warszawa 1991,Internet (ogólnie). Szczegóły Kategoria: Turystyka górska Utworzono: 30 maj 2017
Chata pod Rysami jest bardzo interesującym miejscem, ponieważ jest zarówno najwyżej zlokalizowanym schroniskiem w całym masywie Tatr, jak również najmłodszym. Znajduje się on, bowiem na wysokości 2250 m i zostało wzniesione w roku 1933. Jest umiejscowione na osuwisku pod przełęczą Waga, a dokładniej w dolinie, która posiada taka samą nazwę. Dlatego też bywa samo nazywane Schroniskiem pod Wagą. Znajduje się w górnej części Doliny Żabiej Mięguszowieckiej, na obszarze słowackich Tatr Wysokich. Jest ono znane przede wszystkim, dlatego iż cechuje się bardzo dogodnym usytuowaniem pod Rysami. Turyści, którzy chcą jednak stać się gośćmi tego schroniska muszą pamiętać o tym, iż jest ono otwarte wyłącznie z czasie trwania sezonu letniego. Do Chaty pod Rysami nie można dotrzeć żadną drogą, bądź też wyjechać wyciągiem. Można tam dotrzeć jedynie pieszo. Towar jest tam donoszony jedynie przy pomocy tragarzy, lub też turystów. Ochotnicy, którzy zdecydują się donieść do schroniska towar o wadze 5-10 kg. mogą liczyć na to, że zostaną poczęstowani darmową herbatka z sokiem malinowym. Bardzo niewielka ilość energii jest tam uzyskiwana wyłącznie dzięki bateriom słonecznym. Woda pochodzi natomiast z roztopionej pokrywy śnieżnej, albo też ze strumienia, który płynie nieco niżej. Na parterze można usiąść i zjeść posiłek w jadalni połączonej z bufetem, natomiast poddasze prezentuje niezbyt wysoką salkę z miejscami do spania. Jedną z największych atrakcji tego miejsca jest kabina toaletowa znajdująca się na zewnątrz. Wygląda to jak popularnie nazywany w górach "wychodek". Staje się on wyjątkowy poprzez malowidła, jakie zostały wykonane na jego ścianach. Znajduje się on ok. minuty drogi od schroniska i cieszy widokiem barwnego, górskiego krajobrazu, a także śmiejącego się do turystów słońca.
chata pod rysami opinie